Ostatnio pop-kultura przeżywa prawdziwą inwazję opowieści o wampirach i wilkołakach. W opowieściach nie widzę nic złego, pod warunkiem, że można z nich zaczerpnąć jakąś wiedzę i mądrość. Niestety serwowane przez przemysł filmowy historie mają charakter tylko rozrywkowy. Tym bardziej ucieszyłam się, kiedy odkryłam dla siebie bestseller Clarissy Pikola Estes„Biegnąca z wilkami”. Autorka snuje różne opowieści i proponuje niezwykłą ich interpretację. Są to historie o kobietach i dla kobiet. Historie, które sięgają do najgłębszych symbolicznych korzeni każdej z nas. Historie te mogą pomóc odkryć w sobie Dziką Wolna Kobietę, którą zawsze chcemy być. Jedną z takich historii dzisiaj przytaczam.
W niedostępnym, odludnym miejscu, które każdy w duszy zna, ale które niewielu widziało, żyje stara kobieta. Jedynym jej zajęciem jest zbieranie kości. Jej jaskinia jest pełna kości wszelkich zwierząt zamieszkujących pustynię. Ale jej specjalnością są wilki. Czołgając się i pełzając na kolanach, przeczesuje góry i wyschłe koryta rzek w poszukiwaniu wilczych kości, a kiedy zgromadzi już cały szkielet, i kiedy staje przed nią piękna, biała rzeźba zwierzęcia, siada przy ogniu i duma, jaką zaintonować pieśń.
Kiedy już wie, staje nad swoją criaturą, unosi nad nią ramiona i zaczyna śpiew. Wtedy żebra i kości kończyn wilka zaczynają porastać ciałem, a potem sierścią. Stara kobieta śpiewa dalej i wilk zaczyna oddychać. Śpiewa z całych sił, z głębi płuc, aż pustynia drży w posadach, a podczas pieśni wilk otwiera oczy, podskakuje i zaczyna biec kanionem.
A w którymś momencie biegu, czy to od wielkiego pędu, czy to od bryzgów wody w rzece, czy to od płomienia słońca lub księżyca, który pada wprost na bok zwierza, wilk nagle przemienia się w roześmianą kobietę, która biegnie wolna ku widnokręgowi.
Wszystkie zaczynamy jako kupka kości, jako szkielet rozsypany po pustyni i przysypany piaskiem. Nasze zadanie to wydobyć kości, oczyścić je z piasku. W mitach i opowieściach kości symbolizują niezniszczalnego ducha. Duch może doznać uszczerbku, nawet ciężkich ran, ale prawie na pewno nie da się go uśmiercić.
Stara kobieta odnajduje kości na pustyni. Dusza kobiety wywędrowała na pustynię dlatego, że zagnały ją tam minione okrutne przeżycia albo nie pozwalano jej rozwijać się na powierzchni, nad ziemią. Często więc kobieta ma poczucie, że żyje na pustkowiu, gdzie rośnie najwyżej jakiś jeden kaktus z jednym pięknym czerwonym kwiatem, a w promieniu pięciuset mil nic, tylko piach. Ale kobieta, która przejdzie te pięćset mil, coś znajdzie. Mały niezniszczalny domek. I starą kobietę, która czeka.
A zatem stań pod tym jedynym czerwonym kwiatem, i idź prosto przed siebie, pokonaj tę ostatnią, najcięższą milę. Podejdź do starych, zniszczonych wiatrem i deszczem drzwi i zapukaj w nie. Wejdź do jaskini na wysokiej górze. Wpełznij przez okienko snu. Przesiej piach na pustyni i zobacz, co znajdziesz.
Tylko tyle musimy zrobić: zbierać kości i śpiewać pieśń.


0 komentarze:
Prześlij komentarz