Niezmiernie ucieszyła mnie popularność wpisu „Kradnij jak Artysta„ i postanowiłam w miarę możliwości umieszczać streszczenia z kolejnych rozdziałów manifestu Austina Kleona.
Dzisiaj będzie mowa o wahaniach, wątpliwościach i działaniu – czyli o tym wszystkim, co Artyście nie jest obce.
Nie czekaj, działaj!
Zastanów się nad takim zdaniem: „Jeżeli nie wiesz kim jesteś i po co żyjesz, lub w co wierzysz, praktycznie nie ma szans, żeby zajmować się twórczością”. Co o tym myślisz? Zgadzasz się z takim stwierdzeniem?
Gdybym czekał, aż zrozumiem „kim jestem” i „po co żyję”, zanim zacząłem zajmować się twórczością, dalej siedziałbym nic nie robiąc, próbując odnaleźć siebie.
Z mojego doświadczenia wynika, że właśnie pracując, poznajemy kim jesteśmy.
Robić = Wiedzieć
Jesteś gotowy. Zacznij działać. Możliwe, że jesteś przestraszony. To jest normalne. Ludzi wykształconych cechuje pewny szczegół. Nazywa się on „syndrom samozwańca”. W medycynie nazywane jest tak „psychologiczne zjawisko, zgodnie z którym człowiek nie jest w stanie adekwatnie reagować na własne sukcesy”. Czuje się wtedy kłamcą, który robi wszystko po omacku, i nie rozumie nawet, czym tak naprawdę się zajmuje.
I wiesz co? Nikt nie rozumie. Kiedy zaczynałem wycinać słowa z gazet, nie miałem zielonego pojęcia o tym, co robię. Wiedziałem tylko, że to jest fajne. Nie traktowałem tego, jak pracę, jedynie jako zabawę. Spytaj każdego dobrego artystę i on powie ci prawdę, że nie wie, jak się rodzą majstersztyki. On po prostu wykonuje swoją pracę. Codziennie.
Udawaj, póki nie zacznie ci wychodzić
Udawaj, póki nie zacznie ci wychodzić. Podoba mi się to zdanie. Można go zrozumieć na dwa sposoby: udawaj, póki nie odniesiesz sukcesu, póki wszyscy nie zobaczą ciebie takim, jakim chcesz. Lub: udawaj, póki naprawdę nie będziesz w czymś dobry. Lubię tą myśl.
Lubię również książkę Patti Smith „Just kids”. To jest historia dwóch przyjaciół, którzy przyjechali do Nowego Jorku, żeby nauczyć się być artystą. Wiesz, jak oni to robili? Po prostu zachowywali się, jak artyści. Mój ulubiony moment w książce, to kiedy Patti Smith i jej przyjaciel ubrani za bezdomnych ruszyli do Washintgton Square, gdzie zawsze jest dużo ludzi. Starsza pani zagapiła się na nich i poprosiła swojego męża: „ Zrób im zdjęcie. To muszą być artyści”. „Nie – odpowiedział mąż – to są tylko dzieci”.
Cały świat – to scena. Dla twórczości też potrzebujesz swojej sceny, kostiumów i scenariusza. Za scenę posłuży ci miejsce pracy. To może być studio, biurko lub zwykły notatnik. Kostium – to ubranie do pracy – specjalne spodnie w których rysujesz, bambosze, w których piszesz, pocieszny kapelusik, który ciebie inspiruje. A scenariusz – to czas. Godzina tu, godzina tam. Scenariusz w teatrze – to tylko wycinek czasu na określony epizod.
Udawaj, póki nie zacznie ci wychodzić! A wyjdzie na pewno.


To wszystko jest skomplikowane. Idę pogadać z Protem zanim go ugotujemy;)
OdpowiedzUsuńJoanna S, powoli odzyskujemy nasza stare wpisy blogowe sprzed 2 lat :)
OdpowiedzUsuńZajrzałam na Twojego bloga i zapoznałam się z Protem - cudny jest!!! Jak żywy!