Przypominam sobie, że jeszcze na studiach lubiłam się uczyć na leżąco. Niedawno znalazłam badania potwierdzające, że moje zamiłowanie do takiego trybu było nie tylko przejaw lenistwa, ale raczej nieświadome (w moim przypadku bardzo nieświadome) dążenie do bardziej kreatywnego myślenia.Otóż uczestnicy pewnego eksperymentu mieli rozwiązywać serię anagramów na leżąco lub stojąco. Okazało się, że rozciągnięci na materacu ochotnicy rozwiązywali anagramy o około 10% szybciej niż pozostali, osiągając lepsze wyniki w wyznaczonym czasie. Zjawisko to ma związek z pracą niewielkiej struktury mózgu nazywanej miejscem sinawym. Kiedy zostaje ono pobudzone i nad czymś się zastanawiamy, znajdujące się w nim komórki uwalniają hormon stresu – noradrenalinę, która przyspiesza tętno, pobudza krążenie krwi i uwalnia energię. Gdy stoimy, grawitacja odciąga krew z górnych rejonów ciała, co automatycznie zwiększa aktywność miejsca sinawego – podczas gdy leżenie zmniejsza tę aktywność. Niektórzy naukowcy uważają, że noradrenalina upośledza także zdolność mózgu do radzenia sobie z pewnymi rodzajami zadań, między innymi, tak jak anagramy, wymagającymi kreatywności i elastyczności.
Wydaje się zatem, że przyjęcie stojącej lub leżącej pozycji ma wpływ na uwalnianie do krwi substancji chemicznych i powoduje, że nasz mózg pracuje w zupełnie innym trybie, również w zakresie twórczego myślenia.


0 komentarze:
Prześlij komentarz